PMS

TRZEBA MARZYĆ…

Te słowa z wiersza Jonasza Kofty mogłyby być mottem XXVI Konkursu Recytatorskiego im. Adama Mickiewicza „Kresy 2017”. W etapie centralnym uczestniczyli bowiem ci, którzy nie bali się marzyć i sięgnęli po sukces.

W dniu 26 listopada 2017 roku, w Polskiej Macierzy Szkolnej w Grodnie, spotkali się finaliści szkolnych i okręgowych eliminacji z całej Białorusi. Reprezentowali Baranowicze, Brześć, Dryświaty, Grodno, Mińsk, Mohylew, Sopoćkinie, Widze, Wielkie Ejsmonty oraz Witebsk. Trzydziestu jeden uczestników rywalizowało w trzech kategoriach wiekowych. Wyboru tych najlepszych dokonywało profesjonalne polskie jury: przewodniczący prof. Piotr Damulewicz – organizator Białostockich Spotkań Laureatów (od początku istnienia konkursu) oraz prof. Anna Kierzuń i dr Barbara Olech, pracownicy naukowi Uniwersytetu w Białymstoku. Na widowni zasiedli honorowi goście „Kresów 2017” – konsul generalny Rzeczpospolitej Polskiej w Grodnie Jarosław Książek wraz z małżonką oraz prezes PMS Stanisław Sienkiewicz. W imieniu organizatorów przybyłych przywitała Teresa Kryszyń, wiceprezes PMS.

Na zwycięzców czekały w tym roku cenne nagrody, ufundowane przez PMS oraz Konsulat Generalny RP w Grodnie. Były to tablety, e-booki i czytniki e-booków, a także książki. Sponsorem części nagród książkowych był Podlaski Oddział Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”.

Szczególnie wzruszające okazały się występy najmłodszych uczestników. Po naradzie, komisja konkursowa przyznała pierwsze miejsce Władysławowi Lisowskiemu, reprezentującemu Sopoćkinie, a drugie – Zofii Pietrowiec ze Szkoły nr 9 w Brześciu. Trzecią lokatę otrzymali ex aequo Eugeniusz Jepifanow z Mińska oraz Anna Żukowa z Liceum Społecznego im. E. Orzeszkowej przy PMS w Grodnie.

Wyłoniono również młode talenty spośród uczniów w przedziale wiekowym od 12 do 16 lat. Za najlepszą uznano recytację Karoliny Andrzejewskiej z Wielkich Ejsmontów. Na drugim miejscu znalazły się Aryna Głuchowska z Witebska i Weronika Pietkiewicz z Widzy. Trzecią pozycję zajęła Jana Łobocka z Baranowicz.
Ogromne emocje budziły występy w najstarszej kategorii. Wiadomo, że zwycięzca będzie reprezentował Białoruś na najwyższym, międzynarodowym, etapie „Kresów” w Białymstoku. Stopniując napięcie, najpierw ujawniono nazwiska recytatorów, którzy zajęli III miejsce. Byli to Jerzy Tołoczko z Grodna i Daria Wasilczyk z Baranowicz. Drugą lokatę jury przyznało Alonie Tarasowej ze Szkoły nr 2 w Mohylewie oraz Włodzimierzowi Trejgisowi z Liceum Obwodowego w Mińsku.

A kto zdobył główną nagrodę „Kresów 2017”? Zdecydowano, że zasłużyła na nią ex aequo dwójka uczniów. Byli to Lubow Kazak i Patryk Obuchowicz, reprezentujący Liceum Społeczne im. E. Orzeszkowej przy PMS w Grodnie. Przygotowywała ich konsultantka ORPEG z Polski, Beata Baraś.

Lubow Kazak jest prześliczną, delikatną dziewczyną o czarnych włosach i czarnych rozmarzonych oczach. Nic dziwnego, że recytowała utwory nasycone emocjami: „Kukułkę i zakochanych” Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej oraz „Trzeba marzyć” Jonasza Kofty. Wzruszyła widownię słowami:

Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć (…)

Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć

W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć

Tak opowiada o sobie: „Recytuję od zawsze. Już w pierwszych klasach szkoły podstawowej mówiłam wiersze, ale po rosyjsku. Języka polskiego uczę się dopiero od roku. Lubię czytać. Chętnie sięgam po książki fantastyczne. Wiem, że dzięki literaturze doskonalę swoją polszczyznę. Wymowę poprawiałam pracując pod kierunkiem swojej nauczycielki.

Największym problemem jest zdenerwowanie. Bardzo przeżywam każdy występ, ale staram się przezwyciężać tremę. W macierzystej szkole często prowadzę akademie. Występ w języku polskim był moim debiutem. Zaczęłam od udziału w polskim konkursie recytatorskim w Mostach. Zajęłam na nim I miejsce. Teraz – sukces na „Kresach 2017”. Bardzo się stresowałam. Po występie nie byłam zadowolona. Wydawało mi się, że mogłam zrobić to lepiej. Wysłuchałam tylu innych ciekawych recytacji. Nie spodziewałam się pierwszego miejsca! Rodzice bardzo mnie wspierali i byli dumni ze zwycięstwa.

Lubię teksty, które zawierają duży ładunek emocji. Takie są wiersze M. Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i J. Kofty. Podoba mi się język polski, ale mam świadomość, że dopiero się go uczę…”

Ciemnowłosy Patryk Obuchowicz ma zupełnie inną osobowość. To chłopak, który – wydaje się, że idzie przez życie przebojem, jak bohater wygłoszonego przez niego wiersza „Filozofia”, autorstwa Kazimierza Wierzyńskiego. Recytował brawurowo:

Dziś drugi raz się urodziłem.
Sylabizuję: a,b,c.
Na śliwki chodzę, puszczam bańki
I marcepanów mi się chce (…)

Umiem już pływać, grywam w football,
Ćmię papierosy w biały dzień,
Noszę binokle, kocham Staffa
I jestem pono straszny leń.

W liryku „Powrót” Tadeusza Różewicza zmierzył się jednak z poważną rolą reprezentanta pokolenia Kolumbów – młodego partyzanta, naznaczonego przez wojnę, a jednocześnie czułego syna, chroniącego rodziców. I potrafił udźwignąć ten niełatwy tekst. Jaki jest w życiu?

Patryk Obuchowicz:
„Na „Kresach” recytowałem pierwszy raz w życiu! Kiedy dowiedziałem się o konkursie, pomyślałem, że spróbuję. Nie liczyłem na żadną nagrodę, chciałem się sprawdzić. Przygotowywałem się jednak solidnie. Uczenie się na pamięć nie było trudne, ale nad interpretacją pracowałem pod kierunkiem mojej nauczycielki na Skype. Czasami groziłem, że wyrzucę komputer… Starałem się zrozumieć emocje bohatera i wyrazić je głosem. Złościłem się, kiedy się nie udawało.
Zwycięstwo na pierwszym etapie było dla mnie zaskoczeniem. Kiedy uświadomiłem sobie, że będę reprezentować swoją szkołę na szczeblu centralnym, pojawił się stres. Nie chciałem zawieść. Miałem ogromną tremę. Może dlatego oceniłem swój występ surowo – na czwórkę, nie na szóstkę… Pierwsze miejsce na szczeblu centralnym traktuję jako zaszczyt.
Występowanie przed publicznością spodobało mi się już w ubiegłym roku, kiedy grałem na zakończenie roku w scence na podstawie „Ferdydurke”. Wiedziałem, że występuję przed ambasadorem, konsulami i senatorami. To było super. Gdybym mógł cofnąć czas, częściej brałbym udział w akademiach w polskim liceum. Szkoda, że to już ostatni rok.

Ostatni rok w szkole nie musi być jednak końcem kontaktu z polską literaturą. „Kresy” pozwalają rozwinąć skrzydła utalentowanej młodzieży i zarażają ją bakcylem czytania… Wielu dawnych uczniów z radością zgłasza się do konkursów recytatorskich czy występów teatralnych już podczas studiów w Polsce. I są tam doceniani… „Kresy” nie są więc kresem, ale początkiem…

Beata Baraś
konsultantka ORPEG

Kresy_kra_2825

Kresy_kra_2827

Kresy_kra_2831

Kresy_kra_2832

Kresy_kra_2836

Kresy_kra_2838

Kresy_kra_2840

Kresy_kra_2845

Kresy_kra_2853

Kresy_kra_2863

Kresy_kra_2867

Kresy_kra_2869

Kresy_kra_2871

Kresy_kra_2876

Kresy_kra_2883

Kresy_kra_2892

Kresy_kra_2895

Kresy_kra_2901

Kresy_kra_2904

Kresy_kra_2910

Kresy_kra_2912

Kresy_kra_2914

Kresy_kra_2918

Kresy_kra_2926

Kresy_kra_2928

Kresy_kra_2933

Kresy_kra_2950

Kresy_kra_2954

 

Przygotowane w Centrum Informacyjno-wydawniczym przy ZS „Polska Macierz Szkolna"