PMS

PRZYBYŁA WYCIECZKA POD OKIENKO, PUKAJĄ, WOŁAJĄ: „PUŚĆ, KOŚCIUSZKO!”

Jako pierwszy przybył deszcz i nie bardzo sobie pukał i wołał. Po deszczu i w deszczu w dniu 15 października przybyła do Kossowa owa wycieczka – liczna i lekko niewyspana. Choć mały, lecz gościnny domek bohatera Polski, Francji i honorowy obywatel Stanów Zjednoczonych przyjął całą wycieczkę. A było to prawie pięćdziesiąt osób! Sporo jak dla skromnego domku, gdzie urodził się, dorastał i przygotowywał się do podbijania świata Andrzej Tadeusz Bonawentura Kościuszko.

W środku nadal zachowała się prawdziwa rodzinna atmosfera: nakryty stół, pościelone łóżko, obrusy i dywany i nuty przy fortepianie – jak gdydy ktoś za chwilę miał przyjść i zagrać poloneza dla gości z Grodzieńszczyzny. Może nawet sam pan Tadeusz.

Nie zaniedbano w muzeum i ogromnego historycznego znaczenia Tadeusza Kościuszki. W jednym pokoju z trudem mieszczą się odznaki tego, jak wielu rzeczy dokonał i jak bardzo był uzdolniony. Jest tu mała galeria sztuki, gdyż Tadeusz Kościuszko znakomicie rysował. Prawie całą scianę zajmują portrety osób z dziejów historycznych Polski, Francji i Stanów Zjednoczonych. Kościuszko przyczynił się do sprawy niezależności Stanów Zjednoczonych, do oświaty narodowej we Francji, ponieważ pragnął, żeby każdy miał prawo do nauki i edukacji. Nie można przecież zapomnieć o tym, jak wiele zrobił Kościuszko dla własnej Ojczyzny i jej wolności.

Oddać hołd bohaterowi przybyła nie tylko nasza wycieczka. W deszczową niedzielę na podwórku folwarku w Kossowie zebrali się honorowi goście. Przedstawiciele regionalnych władz białoruskich, Konsul Generalny Rzeczypospolitej Polskiej, przedstawicielka Ambasady Stanów Zjednoczonych, a spośród wieńców przy olbrzymim głazie z pamiątkową tabliczką znalazła się nawet żółto-niebieska wstążka. A polonez jednak zabrzmiał pod szarym jesiennym niebem – rozpoczął on chwilę ciszy na pamiątkę o Andrzeju Tadeuszu Bonawenturze Kościuszce.

A przy okazji zerknęliśmy na pobliski pałac Pusłowskich. Jasnoszary okazały budynek wznoszący się nad okolicą niestety nie był dostępny dla zwiedzania, ponieważ nadal trwa rekonstrukcja. Dlatego udało nam się tylko rzucić okiem na mury i podziwiać pałac z oddala.

Pogoda nam nie dopisywała, przed domkiem Kościuszki panował deszcz i same parasole. A jednak nie wyjechaliśmy bez spaceru nad małym stawem i zdjęć – pobliskie ciemne pola, pozłacane drzewa i lekka srebrzysta mgła trafiły do każdego Instagramu.

Kościół pod wezwaniem Św. Trójcy i Matki Bożej Łaskawej w Kossowie przywitał nas szeroko otwartymi drzwiami, zimnem i odgłosami kroków pod sufitami. Czy kiedykolwiek zdarzyło się państwu zobaczyć chrzcielnicę jakiegoś bohatera narodowego? Nam się akurat zdarzyło. Skromna tabliczka nad prostą kamienną chrzcielnicą opowiada, iż został tu ochrzczony przyszły bohater i wyzwoliciel Tadeusz Kościuszko.

Niezaplanowane, lecz dokładne i szczegółowe opowiadanie o historii kościoła łaskawie zaoferowała nam… zwykła parafianka. Z dumą i miłością opowiadała o losach kościoła, o tym, jak przetrwał pożar, jak ratowano go przed władzami radzieckimi, jak szukano dla parafii księdza.

Przed nami ostatni punkt programu – obiad w restauracji. A przy okazji trochę się ogrzać gorącą herbatą, podzielić się wspólnymi wrażeniami.
Drogę powrotną rozjaśniło nam słońce, na które czekaliśmy od samego rana.

Olga Myszko

domek-Kosciuszki

Mereczowszczyzna-1

domek-Kosciuszki-(3)

domek-Kosciuszki-(2)

glaz-pamiatkowy

tabliczka-pamiatkowa

honorowi-goscie

skladanie-wiencow

wnętrza-(1)

wnętrza-(2)

wnętrza-(3)

wnętrza-(4)

wnętrza-(5)

wnetrza

chrzcielnica

palac-Puslowskich

23 października 2017
Przygotowane w Centrum Informacyjno-wydawniczym przy ZS „Polska Macierz Szkolna"